Urlop na żądanie - czy pracodawca może go odmówić?



Z reguły urlop planuje się w pierwszym miesiącu nowego roku kalendarzowego. To właśnie wtedy trzeba przedstawić pracodawcy lub bezpośredniemu przełożonemu swój plan urlopowy. Chociaż w styczniu czy w lutym wizja wakacji najczęściej jest jeszcze bardzo odległa, należy poczynić pierwsza plany i wskazać, w których dniach chciałoby się mieć wolne od pracy. Dzięki temu pracodawca może planować zatrudnienie i obłożenie zadaniami zawodowymi, sprawnie dzielić pracę na inne osoby z zespołu. W dobrze działających firmach, w których można mówić o wysokiej kulturze pracowniczej i dobrym funkcjonowaniu zespołów, najczęściej każdy pojedynczy członek może wykorzystać urlop w preferowanym przez siebie terminie. Poza tym zgodnie z prawem każdy pracownik może też wykorzystać dodatkowe 4 dni urlopu na żądanie, który nie jest uwzględniony w planie urlopowym przedstawionym pracodawcy lub przełożonemu. Ten urlop można wykorzystać w związku z różnymi nieplanowanym i niespodziewanymi wydarzeniami w życiu. To takie koło ratunkowe dla pracownika, jeśli z jakichś powodów nie będzie on mógł stawić się do pracy. Można wykorzystać go dzień po dniu, trzeba jednak pamiętać o tym, aby poinformować pracodawcę czy pracownika działu kadr o chęci wzięcia urlopu na żądanie każdego dnia, najlepiej z samego rana.

W jaki sposób najlepiej wystąpić o urlop na żądanie


Przepisy prawa nie zawężają możliwości zgłoszenia chęci wzięcia urlopu na żądanie tylko i wyłącznie do formy telefonicznej. Można zatem skontaktować się z pracodawcą lub odpowiednim pracownikiem firmy czy instytucji na przykład za pomocą poczty elektronicznej czy faksu. Najważniejsze jest jednak to, aby informacja o urlopie na żądanie dotarła do odpowiednich osób w dniu, w którym pracownik chce zrealizować ten urlop. Najlepiej jeszcze przed rozpoczęciem dniówki w pracy. Nie jest to jednak bezwzględnie wymagane przez prawo, ponieważ ustawodawca nie określił szczegółowo, w jakich konkretnych godzinach należy przekazać informacje o konieczności wzięcia urlopu na żądanie. W praktyce oznacza to, że większość osób informuje pracodawcę z samego rana. Ten krok związany jest między innymi z koniecznością zorganizowania zastępstwa, zapewnienia możliwości realizacji zadań firmy czy instytucji, czym zajmują się managerowie czy kierownicy. Jeżeli jednak z jakichś powodów nie uda się poinformować o urlopie na żądanie o 8:00 czy 9:00 rano, należy to po prostu na spokojnie zrobić do zakończenia dniówki. W niektórych sytuacjach życiowych człowiek naprawdę myśli o pracy dopiero na szarym końcu. Jak reagują szefowie czy przełożeni na wiadomość o urlopie na żądanie jednego z pracowników? Wszystko tak naprawdę zależy od indywidualnych przypadków. Wielu pracowników w ciągu całego roku w ogóle nie korzysta z tego typu urlopu, bo w ich firmie czy instytucji nie jest to mile widziane. Wzięcie urlopu na żądanie przez kluczowego człowieka w firmie z pewnością zawsze będzie stanowiło pewne utrudnienie dla jej funkcjonowania, jednak na szczęście chodzi zwykle o jeden lub dwa dni. Jednym słowem jeżeli nie ma innego wyjścia - warto korzystać ze swoich praw, a wśród nich jest możliwość wzięcia urlopu na żądanie.

Czy pracodawca może odmówić urlopu na żądanie


Ogólnie rzecz biorąc mówi się, że pracodawca nie może odmówić pracownikowi urlopu na żądanie i po zgłoszeniu z jego strony zamiaru wzięcia wolnego w danym dniu, co wcześniej nie było uwzględnione w planie urlopowym, powinien pozytywnie przychylić się, biorąc po prostu do wiadomości zaistniały fakt. Trzeba jednak wiedzieć o tym, że w wyjątkowych okolicznościach pracodawca może odmówić tego typu urlopu i zażądać stawienia się w pracy. Oczywiście mowa tutaj o sytuacjach, w związku z którymi firma czy przedsiębiorstwo mogłyby ponieść bardzo duże straty finansowe. Jeżeli rola danego pracownika jest kluczowa i w danym dniu musi on rozliczyć się z bardzo ważnych zadań, pracodawca może zażądać stawienia się w pracy. Jeżeli pracownik nie odniesie się do tego i w pracy się nie pojawi, w efekcie może dojść nawet do zwolnienia dyscyplinarnego. Są to sytuacje niezwykle delikatne i najczęściej kończą się sprawą w sądzie. Kilkakrotnie Sąd Najwyższy wydawał decyzje dotyczące tego typu sytuacji, w których to pracownik po niestawieniu się w pracy po zgłoszeniu urlopu na żądanie, został dyscyplinarnie zwolniony. Taka sytuacja może mieć miejsce na przykład wtedy, gdy pracownik wcześniej zgłaszał swoją prośbę o urlop w danym terminie, nie uzyskał jednak zgody ze strony pracodawcy, zatem w określonym dniu zadzwonił z wnioskiem o urlop na żądanie. Generalnie założeniem urlopu na żądanie jest to, że pracownik ma do niego prawo w sytuacjach nieoczekiwanych, nagłych i losowych. Jeżeli nie chce przyjść do pracy, bo na przykład z samego rana wymyśl sobie luźny i leniwy dzień w domu, chociaż w pracy miał realizować bardzo ważne zadania, zwyczajnie może spotkać się z uzasadnioną ze strony pracodawcy odmową.

Jak z głową korzystać z urlopu na żądanie


Jak pokazuje życie, ze wszystkiego trzeba korzystać z głową. Dorośli ludzie muszą mieć świadomość swoich praw, jednak we własnych działaniach kierować się też szeroko pojętymi niepisanymi prawami związanymi z odpowiedzialnością. Czy to w przypadku korzystania z karty kredytowej i robienia zakupów na kredyt, czy w przypadku zgłoszenia chęci wzięcia urlopu na żądanie, zawsze trzeba robić bilans zysków i strat. Jak z głową korzystać z tego typu urlopu? Jeśli 4 dni urlopu na żądanie nie wykorzysta się w ramach danego roku, będzie można wykorzystać je jako normalny urlop wypoczynkowy w kolejnym roku. Te dni absolutnie nie przepadają i pracownik zawsze będzie miał do nich prawo. Urlop na żądanie nie powinien być też sposobem na utarcie nosa pracodawcy, który przykładowo nie wyraził zgody na urlop wypoczynkowy pracownika w konkretnym terminie. Niestety zwykle prowadzi to do pogorszenia swojej pozycji w pracy.